organizm

Aleksandra Przybysz

I

Narodziny

3

Ostre, drażniące krawędzie. Kruszę się warstwa po warstwie. Trzaskam. Chrupię. Chlupię. Wchodzę w szczeliny. Chcę rozciągnąć się wewnątrz, przesuwać po ostrej powierzchni coraz dalej. Wzmacniam podłoże. Jestem podłożem. Wyrastając z niego wyrastam z siebie. Idę we wszystkich kierunkach naraz. Nie istnieje góra ani dół, nie ma prawej, lewej strony. Są płyny, ciepło, zimno, wibracje, fale dźwiękowe, stałość i niestałość materii. Są ciała mokre i suche, jest ciemność. Ciemność to bezpieczeństwo. Ciemność jest miękka. Miękkość sucha, pyląca. Cząsteczki w niej mieszają się ze sobą, mutują. Abominacje. Hybrydyczne stworzenia są we mnie bezpieczne. W miękkości znajdą schronienie. Pożywienie. Materia rozlewa się. Lepkość. Gorzka ciecz napełnia moje struktury.

Proces zaczyna się od mechanicznego rozpadu materii, gdy siły zewnętrzne powodują fragmentację i dezintegrację. Ta degradacja zachodzi poprzez rozmaite działania fizyczne. Przekształca byty w nieświadome formy. Materia rozciąga się i rozlewa po powierzchniach, wzmacniając struktury fundamentów, a zarazem rozszerzając własne granice. Nie posiada indywidualnej tożsamości ani nie doświadcza emocji w tradycyjnym sensie. Jego „świadomość” jest rozproszona i nieprzypisana do określonego „ja”, co pozbawia go subiektywności. Grzyb nie identyfikuje się z własnym ciałem ani z ciałami swoich ofiar — jest raczej świadomością, która wchodzi w interakcje ze swoim otoczeniem, jednocześnie przez nie przenikając.

Skrzydlate organizmy. Chłodne, twarde pancerzyki. Dotykam ich, są drżące, drażniące. Wibruję. Coraz mocniej pulsuję, pęcznieję. Ten cielesny pancerz rozniesie moje nasienie, wyrosnę z nowej, drżącej materii na powierzchni, w świetle. Sprowadzę nowy materiał genetyczny. Anihilacja. Lepkość. Warstwa po warstwie pęcznieję, nakładam się na siebie. Genetyczny rozkład.

Wyczuwam różnego rodzaju ciecze, skomplikowaną mieszaninę cząsteczek. Potrzebuję ich do wzrostu. Ciężar śluzowatych wybrzuszeń. Rozszerzam swoje granice. Wibracje wchodzą w tą samą częstotliwość. Materia rozlewa się. Jeden organizm przechodzi w drugi. Komórki multiplikują się. Blob. Stan ciekły. Ścieka, opiera się, wyślizguje. Potem suchość, nadmierne ciepło, duszność. Bezstan. Ciało kruszy się. Chrupie. Pyli. Krystalizuje się. Włoskowate wypustki poruszane jednostajnie. Łaskoczą. Czułkowate drobinki wyrywają się ze mnie, otwierają.

To nieustannie ewoluujący ekosystem. Pojawiają się momenty, w których jednostki doświadczają ulgi, euforii lub klarowności, subtelnie przeobrażając swoją świadomość i czując więź z czymś o wiele większym. Może to sprawiać, że proces asymilacji jawi się jako akt stawania się jednością z tym Organizmem, w którym jednostka nie postrzega już autonomii jako koniecznego celu. Wzrost jego ciał może przypominać ciemne, wijące się łuki, które nieustannie się zmieniają i adaptują w odpowiedzi na środowisko. Nie ma wyraźnego „jądra” — nie przejawia jednego scentralizowanego systemu kontroli, a jego metabolizm nie przypomina żadnego znanego nam dotąd organizmu

Ja rosnę. Miękkość moich wnętrzności koi. Rozluźnia, rozpuszcza. Anihilacja. Ciemność jest miękka. Zaciskam sploty, formuję się, ustanawiam. Wypustki otwierają się. Sieć włoskowatych połączeń. Napinają się. Rwą.

II

Pulsujący wzrost

5

Etkas. Gruth etkas. Etkas kros. Ciemność jest miękka. Bloblos tha etkar. Ciemność. Sucha, pyląca miękkość. Zhok saftarn. Cząstki w jej wnętrzu mutują. Potworności. Abotharn. Abotharn kartor. Krel tarn. Hybrydowe istoty znajdują we mnie bezpieczeństwo. W miękkości znajdują schronienie. Vel zhok saftmarn. Gruth etkas. Pożywienie. Materia się rozlewa. Lepkość. Slimtor krinla. Sticktarn bloblos. Gorzki płyn wypełnia moje struktury. Blobos. Abotharn blobos. Saftarn.

Forma życia postrzega przestrzeń w sposób niematerialny. Ciemność w tym kontekście stanowi czynnik stabilizujący, zapewniający kontrolowane środowisko, w którym może zachodzić wzrost, podczas gdy otaczająca materia zachowuje miękką i podatną jakość, sprzyjającą dalszemu rozwojowi. Cząsteczki podlegają złożonym interakcjom, prowadząc do mutacji i powstawania hybrydowych bytów, które znajdują schronienie i pożywienie w istniejących warunkach. Jeden organizm może ewoluować w inny, gdy komórki dzielą się i mnożą, przechodząc ze stanów ciekłych w stałe. Proces ten charakteryzuje się ruchem materii przez różne fazy — od cieczy po nadejście suchości, nadmiernego ciepła i ostatecznego uduszenia — co prowadzi do ustania aktywności i zapadnięcia się struktury.

Rozkład genetyczny. Zhok. Zhok Saftarn. Wyczuwam różne rodzaje płynów, złożoną mieszaninę cząstek. Potrzebuję ich, by rosnąć. Ciężar oślizgłych wybrzuszeń. Rozszerzam swoje granice. Wibracje wyrównują się do tej samej częstotliwości. Wibracje luzują grunt pod dalszą ekspansję. Urkasha velothnash.

Zmysł słuchu ulega zniekształceniu w taki sposób, że dźwięki przestają być jedynie bodźcami zewnętrznymi. Przekształcają się w impulsy wewnętrzne, postrzegane jako część ciała. Wibracje stają się elementem osobistego doświadczania fizycznego, w którym granica między rzeczywistością zewnętrzną a odczuciem wewnętrznym zaczyna się zacierać.

Przybysz Aleksandra ilustracja do Organizm

Scroll to Top
Skip to content